czwartek, 24 września 2015

Hearst Castle


Po Santa Barbara jechaliśmy tak długo jak się dało. Zośka zasnęła w samochodzie o 16:00 i dobudzić się już nie chciała. W sumie dla niej to środek nocy, jeszcze się nie przestawiła. Dzięki nawigacji dojechaliśmy do najbliższego motelu "Motel  6" gdzie noc kosztowała 72$ za pokój. Zośka po przeniesieniu z samochodu do łóżka spała dalej. O godzinie 2:30 nastąpiła pobódka na jedzenie i "kakę"(kaszka), która trwała do 5:00. W tym nocnym czuwaniu towarzyszyła jej babcia, która zabawiała ją na wszelkie sposoby zachęcając wnuczkę do położenia się spać i obiecając lody następnego dnia.
23 września
Dzisiaj zwiedzamy Hearst Castle. Bilety na jedną z kilku tras zwiedzania na daną godzinę zamówiliśmy dzień wcześniej przez internet. Pałac należał do jednego z największych potentatów prasowych. Jego matka nie zgodziła się na budowę tego pałacu znając swojego syna wiedziała że przesadzi i popłynie. Pałac zaczął budować po śmierci swojej matki i rzeczywiście pojechał po bandzie. Pałac ocieka luksusem i robi niesamowite wrażenie. Usytuowany na wzgórzu gwarantuje piękne widoki z każdego okna.A gdzie się kończy działka? To widać na tym zdjęciu poniżej. Mini działeczka kończy się na tamtym wzgórzu.
Brak wózka wcale mi nie doskwiera,  ewidentnie przydaje się nosidełko :)
Dla Zośki największą atrakcją tego miejsca było wchodzenie i schodzenie ze schodów. Na widok wielkiego krytego basenu ozdobionego 24 kartowych złotem zaczęła ściągać buty, bo ona idzie "kap kap"(kąpać się").



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz