Po wylądowaniu okazało się że wózek i bagaż podręczny co nam zabrali do luku bagażowego trzeba odebrać wychodząc ze strefy lotniska przez co czeka nas kolejna kontrola. Czekając na bagaż podręczny niedoczekaliśmy się na wózek. Marcin próbował coś załatwić, ale wózek nie miał adresu dolecowego, bo oddawaliśmy go pod samolotem i myśleliśmy że po wylądowaniu oddadzą go nam pod samolotem.Wózek przepadł. Na lotnisku naszczęście mieli wózki, więc słodkiego ciężaru dźwigać nie trzeba było. No to wracamy do strefy podróżnych i kolejna kontrola. Ty już nie poszło tak gładko. Zabrali mi małą butelkę wody i soczek, bo za duża pojemność(woda330ml, soczek 220ml). Byłam bardzo nie pocieszona. Bo został mi tylko jeden bidon z moim domowym piciem i żałowałam że do drugiego nie przelałam tej wody i soku, bo bidon mi przepuścili, a miał pojemność 330 ml i jakoś nie kazał mi z niego wylewać. Słoik z moim domowym jedzeniem, jabłka, 5x musy, jogurciki i przegryzki przeszły :) Czasu trochę nam zeszło,ale zostało jeszcze trochę na obiad :) Do tego czasu niestety Zocha przemokła i trzeba było wszystko przebierać. Sugeruje na takie długie podróże zabierać dwa komplety ubrań dla dziecka. Na lotnisku świerka była strefa dla dziecka, więc Młoda się wyszalała.
wtorek, 22 września 2015
Samolot nr 1
Niby dużo czasu a jednak za mało. No to lecimy do odprawy paszportowej, która nie była tak blisko jak nam się wydawało, a samolot podstawiony oczywiście na samym końcu długiego korytarza. Dotarliśmy, wsiedliśmy do autobusu, który ma nas zawieźć do samolotu. Pod samolotem oddajemy bagaż podręczny i wózek do luku bagażowego, bo samolot za mały. Szybki start, szybki lot gładko poszło. Zośka zachwycona, nawet nie zdążyłam wyjąć czegokolwiek do zabawy bo za chwil kilka lądowaliśmy w Londynie. Piękny początek podróży :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz