niedziela, 20 września 2015

Jedzenie do samolotu dla Zośki

Do samolotu biorę: dwa bidony z piciem, 5x musiki, dużo chrupaczy (chrupki, biszkopty, ryżowe wafle, paluszki, podpłomyki), 2x jogurciki bobovita, jeden słoik z obiadkiem( ze słoika wywalona sklepowa zawartość zastąpiona domowym jedzeniem),będą też pokrojone jabłka, i jeszcze maleńka buteleczka z wodą i tyciuteńki soczek. Ciekawe ile z tych rzeczy każą mi wywalić. Będę grała roztrzęsioną matkę, której dziecko nie będzie miało co jeść w samolocie, że np. ma alergię i koniecznie to wszytko muszę mieć przy sobie. Dodam, że granie zdenerwowanej matki nie będzie trudne :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz